Aborygeni

Po przybyciu Brytyjczyków na tereny Australii uważali oni, że są jedynymi mieszkańcami kontynentu. Obecność Aborygenów zupełnie ignorowano, mimo że ich kultura jest jedną z najstarszych na ziemi i sięga 40.000 lat.

Uluru – święta góra Aborygenów i najbardziej znany pomnik przyrody Australii – to potężna skała monolityczna o wysokości 348 m leżąca na zupełnie płaskim gruncie. Położone kilkadziesiesiąt kilometrów dalej Kata Tjuta, co w języku tubylców w grupy Anangu oznacza „wiele głów”, to zespół 36 owalnych formacji skalnych. Teren ten został zagarnięty przez przybyłych kolonizatorów, którzy nazywali Uluru i Kata Tjuta odpowiednio Ayers Rock i Olga. Dopiero w 1985 roku zwrócono go Aborygenom i zmieniono nazwy angielskie na pierwotne terminy rdzennych mieszkańców. Aborygeni dzierżawią w tej chwili cały teren rządowi Australii na potrzeby turystyczne. Umowa dzierżawy obowiązuje przez 99 lat, przy czym co 10 lat można ją renegocjować. Główny punkt sporu dotyczy możliwości wspinania się na Uluru. Dla rdzennych mieszkańców jest to mitologiczna święta góra, po której absolutnie nie wolno chodzić, a na niektóre jej fragmenty nawet patrzeć. Gdzieniegdzie stoją tabliczki informujące o zakazie fotografowania w którymś kierunku. Aborygeni wierzą, że patrzenie na konkretne święte miejsca góry mogą sprowadzić chorobę lub inne nieszczęście – nawet dla tego, kto ogląda w domu przywiezione zdjęcia. Dla rządu wejście na górę to oczywiście dodatkowa atrakcja przyciągająca rzesze turystów i biznes. Aborygenom nie pozostało nic innego, jak tylko prosić odwiedzających o uszanowanie ich świętego miejsca. Mimo wielu tablic informujących o zakazie, wciąż trafiają się turyści, którzy nie zrozumieli przedrostka „nie” w wyrażeniu „Nie wspinać się”. Nie odstrasza ich nawet wiele przypadków śmiertelnych zanotowanych podczas wspinaczki. Być może zmieni się to przy negocjacjach kolejnego planu dziesięcioletniego. Rząd obiecał, że zamknie szlak, jeśli ilość wspinaczy spadnie poniżej 20 procent gości, udowodni się negatywny wpływ na środowisko i zostaną stworzone dodatkowe atrakcje turystyczne na terenie parku rekompensujące brak wspinaczki. Dwa pierwsze punkty zostały już osiągnięte. Wciąż trwają prace nad stworzeniem odpowiednich alternatyw. Jedną z nich jest nieco ponad dziesięciokilometrowy szlak wokół góry.

Wędrówka wokół Kata Tjuta jest nawet ciekawsza niż okrążanie Uluru. Obydwa spacery bardzo przypadły nam do gustu. Naszym zdaniem to w pełni rekompensuje wejście na szczyt.

2 komentarze

  1. Halina napisał(a):

    Z tak bliska jeszcze nie widziałam tego cudu natury Uluru -dzięki Wam bardzo 🙂 Sciskam i czekam na kolejną moc wrażeń .

  2. Gosia napisał(a):

    No, to jest na pewno miejsce warte zobaczenia. Niesamowita magia kolorów! Po prostu pięknie…

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)