Do widzenia Australio!

Maj 26, 2013

Dziś (26.05.) nasz pobyt w Australii dobiega końca. W ciągu trzech miesięcy przemierzyliśmy samochodem 18.000 km i – pomijając wyspę Tasmanię – odwiedziliśmy wszystkie stany i terytoria kraju.

Czytaj dalej » 2 komentarze

Townsville

Maj 23, 2013

Dotarliśmy do dużego miasta na wschodnim wybrzeżu – Townsville. Jestem nim urzeczona. Przyjazne centrum i przepiękna długa nadmorska promenada. Niestety i tutaj występują od listopada do maja niebezpieczne meduzy i nie można się kąpać. Aż serce boli, kiedy patrzy się na tę czyściutką wodę, do której nie wolno wskoczyć. A to rekiny, a to krokodyle, a to meduzy lub niebezpieczne płaszczki. Mam wrażenie, że każde zwierzątko ma tutaj swój sezon, a człowiek ląduje w … basenie.

Czytaj dalej » 2 komentarze

Aborygeni

Maj 20, 2013

Po przybyciu Brytyjczyków na tereny Australii uważali oni, że są jedynymi mieszkańcami kontynentu. Obecność Aborygenów zupełnie ignorowano, mimo że ich kultura jest jedną z najstarszych na ziemi i sięga 40.000 lat.

Czytaj dalej » 2 komentarze

Krokodyle i inne „gady”

Maj 16, 2013

Oprócz typowych dla Australii jadowitych zwierząt takich jak węże, pająki i skorpiony, północ kraju charakteryzuje się jeszcze innymi szczególnie „przyjaznymi” mieszkańcami, a mianowicie słono- i słodkowodnymi krokodylami. Zwłaszcza te pierwsze mrożą krew w żyłach zarówno tubylców, jak i turystów, ponieważ głodne atakują również ludzi. Dla ich słodkowodnych kuzynów człowiek jest za duży. „Salties”, jak zwą Australijczycy krokodyle słonowodne (z ang. salt znaczy sól, słony), osiągają długość do 7 metrów. Nie tylko występują w morzu, ale mogą też „wpływać” do rzek i poruszać się w głąb kraju nawet do kilkuset kilometrów.

Czytaj dalej » 5 komentarzy

Lot do Darwin

Maj 12, 2013

Czas pożegnać się z naszym autkiem i namiotem. Niestety nie udało nam się znaleźć kolejnej okazji „relokacyjnej”, a wynajem samochodu w Broome okazał się bardzo drogi. Najtańszym rozwiązaniem jest lot do Darwin z międzylądowaniem w miasteczku Kununurra, na co się decydujemy. Będzie nam brakowało tego odcinka (1900 km) do zamknięcia naszego zaplanowanego koła, ale nadrobimy za to aż nadto kilometrów jadąc w głąb kraju do świętej góry Aborygenów Uluru.

Czytaj dalej » 5 komentarzy

Wybrzeże Oceanu Indyjskiego

Maj 8, 2013

Docieramy do zatoki koralowej i miasteczka o tej samej nazwie Coral Bay. Robimy dłuższy zasłużony postój. Plaże na zachodnim wybrzeżu są bajeczne, a woda Oceanu Indyjskiego cieplutka i zapraszająca do kąpieli. To taka odmiana w porównaniu do zimnych prądów Oceanu Spokojnego w Sydney.

Czytaj dalej » 6 komentarzy

W podróży

Maj 4, 2013

Znów jedziemy nocą, czego nam zgodnie z umową wypożyczalni samochodów nie wolno ze względu na wzmożone ryzyko. Mimo napędu na cztery koła nie wolno nam też zjeżdżać z dróg asfaltowych, co na tym odcinku jest prawie niemożliwe. Większość parków narodowych i atrakcji turystycznych znajduje się poza głównymi trasami, do których trzeba dojechać po piachu. Trudno, najwyżej będziemy myć opony dla niepoznaki. Włączając jeszcze przekroczenie dozwolonego limitu kilometrów udało nam się tym sposobem w krótkim czasie złamać wszystkie najważniejsze klauzule umowy.

Czytaj dalej » 7 komentarzy

Klimat

Kwiecień 30, 2013

Całkowicie zmienił się klimat. Wjechaliśmy w strefę, gdzie występują tylko dwie pory roku: gorąca deszczowa i gorąca sucha. Jest kwiecień, czyli końcówka pory deszczowej. Nagle niespodziewanie osiadła gęsta mgła i zrobiło się cicho. Czyżby zapowiadało to coś groźnego? Na trasie przywitały nas bowiem znaki drogowe typu: „Jesteś w strefie cyklonów. Słuchaj wiadomości o ewentualnym zagrożeniu”. Byłoby to nawet rozsądne, gdyby nie brak zasięgu fal radiowych. Na szczęście był to tylko fałszywy alarm i za kilkanaście minut pogoda się poprawiła.

Czytaj dalej » 1 komentarz

Na północ wzdłuż zachodniego wybrzeża

Kwiecień 26, 2013

Po zwiedzaniu i długiej podróży docieramy na wpół przytomni ze zmęczenia na pole kempingowe. Chcieliśmy się zatrzymać już znacznie wcześniej, ale przydrożne zajazdy niekoniecznie stosują się do wywieszonych na drzwiach godzin otwarcia. W poprzednim „pocałowaliśmy klamkę”. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby były one położone blisko siebie, a nie – jak tutaj – oddalone o setki kilometrów.

Czytaj dalej » 9 komentarzy

Perth

Kwiecień 22, 2013

Perth to bardzo ładna wielka metropolia, której panoramę najlepiej można podziwiać nocą z promenady położonej na wzgórzu nieopodal. W centrum dominują wieżowce i szklane budynki. Jak w każdym wielkim mieście zdyszani mieszkańcy gonią w dosłownym tego słowa znaczeniu za pracą i pieniędzmi. Większość z nich musi spłacać gigantyczne kredyty mieszkaniowe.

Czytaj dalej » 2 komentarze

Objechać kontynent

Kwiecień 16, 2013

„Komu w drogę, temu czas” (lub „trampki” jak mawia moja babcia). Mamy szalony plan. Chcemy objechać całą Australię dookoła i przejechać przez jej środek z północy na południe. Zachodnie i północne wybrzeże nie są zbyt turystyczne, więc mamy szansę na kolejną „relokację”. I tak kawałek po kawałeczku…

Czytaj dalej » 4 komentarze

Okazyjny transport

Kwiecień 12, 2013

Naszym największym „biznesem” było znalezienie środka transportu na dalszą trasę. Czasem na specjalnych stronach w Internecie pojawiają się informacje o tzw. „relokacji” (z ang. relocation). Polega to na tym, że firma wynajmująca samochód z punktu A do punktu B, musi logicznie rzecz biorąc jakoś go potem ściągnąć do bazy. Jeśli nie znajdzie klienta na odcinek powrotny, oddaje auto chętnemu za symboliczną opłatą, by ten sprowadził je do punktu wyjściowego. Takie okazje nie zdarzają się często, trzeba na nie „polować” i momentalnie rezerwować. Nie jest to popularna forma podróżowania i nawet Australijczycy często o niej nie wiedzą. Informacjami o relokacji nie warto się chwalić. Powód? Wielki luksusowy samochód kempingowy kosztuje zamiast 180 dolarów dziennie – pięć!

Czytaj dalej » 3 komentarze

Wielkanoc w Adelajdzie

Kwiecień 8, 2013

Święta Wielkanocne spędzamy w Adelajdzie – milionowym mieście w południowej Australii. Nie mamy wprawdzie kolorowych pisanek, ale jajek i czekoladowego zająca sobie nie żałowaliśmy. Jako że zarezerwowaliśmy pokój w malutkim hostelu bez możliwości korzystania z kuchni, przygotowania „kulinarne” musiały się odbyć w ostatnim dniu posiadania naszego hipisowskiego samochodu z palnikiem gazowym.

Czytaj dalej » 1 komentarz

Świat dzikich zwierząt

Kwiecień 4, 2013

Miało być tak zwyczajnie. Niedzielny spacer po lesie. Już na parkingu okazało się jednak, że ten dzień zapamiętamy do końca życia. Powitały nas bowiem spacerujące na wolności … misie koala! Człap, człap, przyczłapał jeden i nieomalże położył mi się na buty. Inny zasnął nieopodal na drzewie na wysokości wyciągnięcia ręki. Dał się nawet pogłaskać. Żeby była pełna jasność: to nie zoo, ani inny zamknięty park zwierząt. Jesteśmy w rezerwacie przyrody Tower Hill, który to skusił nas raczej wędrówką po kraterze wygasłego wulkanu, niż obietnicą zobaczenia dzikich zwierząt.

Czytaj dalej » 3 komentarze

Great Ocean Road

Marzec 31, 2013

Tak nazywa się jedna z najpiękniejszych dróg świata wiodących wzdłuż wybrzeża na południu Australii w okolicach Melbourne. Cała trasa usiana jest platformami widokowymi do podziwiania formacji skalnych. Jeden przystanek – krótki spacer – mnóstwo zdjęć – drugi przystanek itd. I tak aż do kolacji…

Sławę zdobyła zwłaszcza jedna specyficzna formacja w kształcie mostu (London Bridge), której jeden filar się zawalił w 1990 roku … z turystami na grzbiecie. Nieszczęśnicy uwięzieni na szczycie skały pośrodku oceanu, którym na szczęście nic się nie stało, zostali ściągnięci helikopterami na ląd. Dziś wszelkie niebezpieczne miejsca są zagrodzone ze sporym marginesem, by nie doszło do następnego wypadku.

Czytaj dalej » 2 komentarze