Nowa Zelandia – jaka jest?

Marzec 22, 2013

Kiedy pojawi się ten artykuł, my będziemy już z powrotem w Australii. W Nowej Zelandii spędziliśmy owocne, pełne przygód i niezwykle słoneczne dwa miesiące. Czas teraz na nowe wyzwania i zmianę scenerii!

Zapraszam do przeczytania podsumowującego artykułu o wyspach na stronie Fundacji „Oscar” w zakładce „Kartka z podróży”. Artykuł może dość przewrotny, ale prawdziwy.

„Do napisania” z Down under, jak potocznie zwie się Australię!

Po rozwinięciu do obejrzenia zdjęcia.

Czytaj dalej » 5 komentarzy

Z wizytą u Maorysów

Marzec 17, 2013

W wiosce – Te Puia – czekają na nas kolejne atrakcje. Na sporym terenie, będącym niegdyś przedmiotem sporu pomiędzy Maorysami a „białymi” Kiwi,  oddać się można unikalnej kulturze plemiennej. Maorysi przedstawiają sztukę rzeźbiarstwa i tkactwa z nowozelandzkiego lnu (w języku maoryskim harakeke), jak również zapraszają na niecodzienny pokaz tańców haka.

Czytaj dalej » Brak komentarzy

Ziemia ognista

Marzec 12, 2013

Docieramy do regionu słynącego z basenów termalnych i gejzerów. Zakotwiczamy się w dolinie Waikite Valley, gdzie bierze swój początek gorące źródło Te Manaroa Spring o temperaturze u wylotu równej 98 stopni C. Woda spływa po tarasach, ochładza się, by dotrzeć do kilkunastu basenów mineralnych – kompleksu należącego do Maorysów. Jak miło zanurzyć obolałe mięśnie w wodzie o temperaturze 42 st. C… Bajka…

Czytaj dalej » 2 komentarze

W krainie wulkanów

Marzec 7, 2013

Wchodzimy na Fanthams Peak (1966 m npm) sąsiadujący ze szczytem wulkanu Mt. Taranaki (2518 m npm). W czasie całej tej wędrówki towarzyszy mi tylko jedno słowo, którego z przyczyn cenzuralnych tutaj nie przytoczę. Trasa krótka. W obie strony tylko 11 km. Ale jakże mordercza… Do pokonania 1060 metrów wysokości, w tym ostatni odcinek na czworakach… Żużel wulkaniczny wrzyna mi się w dłonie. Mimo to coś nie pozwala mi zawrócić.

Czytaj dalej » 4 komentarze

Auckland

Marzec 5, 2013

Auckland nie rzuciło nas na kolana. Miasto jak miasto. Tyle że tym razem bardzo duże, największe w Nowej Zelandii. Nie jesteśmy fanami zwiedzania miast, stąd też pewnie nasze obojętne odczucia. Uzupełniliśmy zapasy żywnościowe, zwiedziliśmy centrum i wyspaliśmy się w normalnym łóżku! Po pięciu tygodniach spędzonych w małym samochodzie, podrzędny motel wydał nam się królewskim zakwaterowaniem.

Czytaj dalej » 6 komentarzy

Koło się zamyka

Luty 19, 2013

Znów jesteśmy w Christchurch. Przyszedł czas na pożegnanie z Lucy. Po pięciu urokliwych tygodniach na łonie natury przemieszczamy się z wyspy południowej na północną. Z Lucy przemierzyliśmy 3450 km. Wiozła nas bez zarzutu przez góry i doliny. Będziemy za nią tęsknić. Cieszymy się już na jej „siostrę”, którą odbieramy zaraz po przylocie w Auckland. Na wyspie południowej mieliśmy również niesamowite szczęście co do pogody. Padało jedynie dwa dni, co w Nowej Zelandii jest wręcz anomalią pogodową.

Czytaj dalej » 5 komentarzy

Abel Tasman

Luty 19, 2013

Po jednej stronie jak okiem sięgnąć roztacza się przed nami aż po horyzont ogrom jasnoniebieskiego morza zlewającego się z błękitem pogodnego nieba. Po drugiej soczysto zielona bujna roślinność przypomina o tym, że znajdujemy się w lesie deszczowym. Sielankę krajobrazu burzy jedynie strumień masy ludzkiej ciągnący się nieprzerwanie ścieżką na granicy klifu.

Czytaj dalej » 2 komentarze

Possum – mój nowy smakołyk

Luty 11, 2013

Lasy Nowej Zelandii są często tak ciemne, gęste i głośne jak tajska dzika dżungla. Tylko fauna jest inna. Mniej niebezpieczna, ale również jakże ciekawa! Na zielonych wyspach występują m.in. rzadkie nielotne ptaki kiwi, inne nieloty weka, charakterystyczne papugi – złodziejki kea i wiele wiele innych.

Skoro jesteśmy przy temacie zwierząt muszę wspomnieć, czym ostatnio wzbogaciłam swoje menu.

Czytaj dalej » 2 komentarze

Fiordland

Luty 4, 2013

To właśnie w Parku Narodowym Fiordland położony jest m.in. jeden z najbardziej znanych szlaków na świecie: cztero-dniowy Milford Track. Standardem większości tutejszych szlaków jest rezerwacja miejsc w schroniskach nawet do pół roku przed planowaną eskapadą. Na trasie nie wolno nocować „na dziko”, a ilość turystów poruszających się ścieżkami jest limitowana i dostosowana do ilości miejsc noclegowych. My zdecydowaliśmy się na pokonywanie trasy „na raty” i nocowanie w naszej „Lucy”.

Czytaj dalej » 3 komentarze

Na południu

Styczeń 29, 2013

Po opuszczeniu miasteczka Dunedin i objechaniu całego półwyspu Otago o pocztówkowych krajobrazach, dojechaliśmy do kolejnego celu naszej podróży Nugget Point. Nugget Point to przeuroczy klif otoczony skałami wystającymi z wody niczym z filmu Jamesa Bonda, na którym znajduje się latarnia morska używana do dziś. Nowa Zelandia usiana jest drobnymi atrakcjami, dla których trzeba najczęściej zjechać kilka kilometrów z głównej trasy: a to pięknymi wodospadami, jak np. na tym odcinku trasy wodospadami Matai, Horseshoe i McLean, a to punktami widokowymi np. Florence Hill Lookout. Każda z tych atrakcji zachęca do zrobienia przerwy w podróży, krótkiego spaceru i zrobienia pamiątkowych zdjęć. Jedyny minus jest taki, że przejechanie odcinka o długości 200 km zajmuje … kilka dni…

Czytaj dalej » 3 komentarze

Uwaga pingwiny!

Styczeń 24, 2013

Witam znów w krainie zwierząt! Tym razem tych w Nowej Zelandii. Na pierwszym planie ssaki morskie, na mój gust uchatki nowozelandzkie i słoń morski. Zdjęcia poniżej.

Zapraszam też do filmu.

Ssaki morskie na Shag Point

Czytaj dalej » 1 komentarz

Na łonie natury

Styczeń 24, 2013

Nowa Zelandia o zaludnieniu jedynie nieco ponad 4 mln mieszkańców to raj dla miłośników przyrody. W całym kraju znajduje się 14 parków narodowych. Ze względu na walory przyrodnicze kręcono tutaj filmy „Władca pierścieni” i „Hobbit”. Powstały nawet specjalne przewodniki typu „tropem władcy pierścieni”. Najbardziej powszechną formą zwiedzania jest jazda Campervan’em i przystanki na licznych polach kempingowych. Znów jesteśmy wolni i nie musimy niczego rezerwować „z góry”.

Czytaj dalej » 4 komentarze

Campervan

Styczeń 24, 2013

Odebraliśmy nasz pierwszy na trasie samochód kempingowy. Jest to zielony, 16-letni campervan – najmniejszy i najtańszy, jaki znaleźliśmy w ofercie. Nazwaliśmy go Lucy. Skąd ta nazwa? Wypożyczalnia, w której wynajęliśmy nasz wehikuł czasu nazywała się „Lucky”. Samochód jednak pochodzi od konkurencji – firmy o nazwie „Jucy”. W „Jucy” wyrzucono naszego ogórka na złom, odkupiła go firma „Lucky” i nawet nie inwestowała w przemalowywanie auta na własne barwy. Na tylnych drzwiach natomiast widnieje plakietka „Lucida”. Z kombinacji słów „Lucida”, „Lucky” i „Jucy” powstała nasza „Lucy”.

Czytaj dalej » 2 komentarze

Christchurch – Nowa Zelandia

Styczeń 18, 2013

Nowa Zelandia bardzo chłodno nas przywitała (w dosłownym tego słowa znaczeniu). Mimo, iż jest pełnia lata (od grudnia do lutego), zastał nas deszcz i 13 stopni C. Od razu zatęskniłam za żarem tropików. Z Australią żegnamy się tylko na krótko. Jeszcze tam wrócimy. Ze względu jednak na letnią porę (przynajmniej z nazwy) w Nowej Zelandii, oddamy się najpierw przez pełne dwa miesiące wędrówkom na samym końcu świata…

Czytaj dalej » 3 komentarze