Dolina Śmierci (Death Valley)

Czuję się jakbym była w rozgrzanym piekarniku. Temperatura sięga tego dnia 48 °C. To i tak jeszcze daleko do osiągniętego tutaj światowego rekordu w 1913 roku – 57 °C. Kilka dni po naszym wyjeździe dolinę nawiedziła kolejna fala upałów. 29.06.2013 zanotowano temperaturę 52 °C – najwyższą od 1913.

Dolina Śmierci położona w Kalifornii na pustyni Mojave to jedno z najgorętszych miejsc globu. Mimo wysokiej temperatury wciąż zamieszkana przez Indian plemienia Timbisha Shoshone. Piekło na ziemi, lecz jakże piękne piekło!. Na wzór Szoszonów w tych stronach szukali szczęścia i fortuny pierwsi świeżo przybyli poszukiwacze złota. Cenny kruszec wprawdzie znaleźli, ale nie przetrwali długo w srogim klimacie. Zostały po nich tylko opuszczone miasta-duchy. Ze względu na nieprzeciętny upał, dolina nie nadaje się do pieszych wędrówek dla turystów. Próby kończą się śmiercią z odwodnienia. W najbardziej spektakularnych punktach zbudowane są platformy widokowe, do których dojeżdża się samochodem. Zdarzają się jednak śmiałkowie, którzy w Dolinie Śmierci nie tylko spacerują, ale też i biegną. Bagatela ponad 200 km! Raz do roku w lipcu organizowane są bowiem w tym regionie zawody „Badwater Ultramarathon”. (Badwater – tak nazywa się część doliny będąca zarazem najniżej położonym terenem w Ameryce Północnej – minus 86 metrów). Jedna z najsłynniejszych depresji świata przyciąga i wysysa ostatnie soki z zawodników. Z nas też wyssała. Mimo klimatyzowanego auta i hektolitrów wypitych płynów, zakończyliśmy zwiedzanie z potwornym bólem oczu od słońca i głowy z upału.

3 komentarze

  1. Kasia&Kuba napisał(a):

    Dobrze, że najpierw przeczytałem Wasz opis bo miałem pisać o tych śmiałkach co biegają po tej dolinie. Nie raz oglądałem relację z tych biegów i to na prawdę jest horror. Ludzi padają z wycieńczenia i odwodnienia po mimo tego, że mają pełne zaplecze wraz z nimi, z każdym zawodnikiem, jedzie ekipa wspomagająca. Tak czy inaczej zazdroszczę chciałem się tam kiedyś wybrać i na własnej skórze przekonać co to znaczy biec w takich warunkach choć 1/10 tego co oni.

  2. Romek napisał(a):

    Natalko, jeszcze jedna informacja. Wczoraj podejmowalem na kolacji jednego z moich klientow z Ukrainy. Cos sie zgadalo o podrozach, wakacjach i takich klimatach. Wspomnialem o Waszej podrozy. Jakiez bylo moje zaskoczenie, gdy moj Saszka oznajmil, ze slyszal o Was. Nie mogl sobie przypomniec w jakim publikatorze. SLAWA, SLAWA, SLAWA, choc mysle, ze to nie slawa a dobra zabawa. Bedziesz miala co wnukom opowiadac.

  3. Natalia napisał(a):

    Romek, ale numer! Jestem w szoku:)

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)