Lot na Fidżi

Nasz wizerunek mocno odbiega od innych turystów lecących na Fidżi. Nie jest to raczej zbyt popularny cel „plecakowców”. Jako że nie zmieściły nam się wszystkie akcesoria kuchennne do plecaków, miałam założony na kapelusz wielki durszlak na makaron. Tak to rozśmieszyło pana z linii lotniczych przy odprawie bagażowej, że przekombinował coś w komputerze i „podarował” nam obowiązkową w przypadku naszych biletów opłatę za bagaż – 160 dolców australijskich! Na do widzenia polecił nam, że mamy sobie za to kupić szampana na plaży…

Och jak ja lubię takich pracowników! Steffen Möller z „M jak miłość” twierdzi, że „kombinowanie” to domena tylko Polaków, a – jak widać – to nieprawda. Zdarzają się jeszcze „kombinatorzy” innych narodowości. Przy takiej oszczędności nawet specjalnie nie zdenerwował mnie fakt, że przy kolejnym okienku skonfiskowano mi przychomikowane „na czarną godzinę” puszki rybne. Dla kontrolerów twarda ryba okazała się … cieczą. No cóż, chyba czego innego uczyłam się na fizyce o właściwościach cieczy i ciał stałych.

Lot z Sydney na Fidżi trwa cztery godziny. Lądowanie nad wyspami było najpiękniejszym, jakie w życiu widziałam. Największa wyspa archipelagu – Viti Levu – pokryta jest soczystozielonymi lasami, pagórkami i plantacjami trzciny cukrowej. Otacza ją lazurowe wybrzeże i krystalicznie czysta woda. Na lotnisku w Nadi przywitała nas orkiestra kilku czarnoskórych grajków ubranych w kwieciste koszule i wyposażonych w gitary i ich miniaturkę – ukulele. Wyspy Fidżi przedstawiają się jako rajskie i nie jest to tylko chwyt reklamowy.

5 komentarzy

  1. Ewa napisał(a):

    Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Dziecka i z tej okazji przesyłam Wam dużego buziaka. Cieszę się widząc Cię taka usmiechniętą.

  2. Kasia&Kuba napisał(a):

    A gdzie zdjęcie z durszlakiem na głowie? 🙂

  3. Natalia napisał(a):

    Dzięki za życzenia!!! Fajnie być zawsze dzieciąteczkiem!

  4. Natalia napisał(a):

    Myślałam o tym zdjęciu;) Może jeszcze nadrobię na kolejnym lotnisku!

  5. Halina napisał(a):

    Nadrabiam zaległości !od czerwca do listopada też „zwiedzałam” świat 🙂 już na trochę „osiadłam”…. wiec…mam lekturę na kilka dni :)pozdrowienia ślę !

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)