Lot balonem

010-160730-balonNa łąkę wtacza się z mozołem pickup z przeczepką. Siedzi w nim pilot i kierowca, który będzie potem monitorował nasz lot i podążał w naszym kierunku, by nas odebrać po lądowaniu i odwieźć do puntu startowego. Nigdy się wcześniej nad tym nie zastanawiałam, ale balot leci przecież tylko w jednym kierunku poruszany siłą wiatru i nie może w dowolnym momencie zawrócić. Nie posiada bowiem silnika i może być sterowany jedynie w górę i w dół.

Na łące trwają przygotowania. Panowie wyciągają z przyczepy kosz i zwoje materiału. Turyści płci męskiej proszeni są o pomoc przy rozwijaniu zwojów na trawie. Rozłożenie balonu i przygotowanie go do pompowania nie jest prostą sprawą. Podobna procedura odbywa się na końcu wycieczki przy składaniu. Po całkowitym rozwinięciu materiału następuje pompowanie balonu zimnym powietrzem. Kosz w dalszym ciągu leży na boku. Dopiero później powietrze się podgrzewa, by podnieść czaszę i kosz do pozycji pionowej. Fabian trzymający linę od czaszy prawie fruwa przy tej procedurze. Balon jest tak olbrzymi i wymaga takiej siły przy jego trzymaniu, że człowiek nie daje rady.

Ufff, udało się! Po całogodzinnych przygotowaniach wsiadamy do kosza, kierowca odczepia linę zabezpieczającą od samochodu, a pilot dodaje „gazu” i podgrzewa powietrze w balonie, by wystartować. Napięcie rośnie. Trzymamy się kurczowo uchwytów kosza i odrywamy się od ziemi. Juhuu! Z każdą sekundą nabieramy wysokości. Maksymalna wysokość, na której lecimy to 500 metrów. Poruszamy się z prędkością wiatru 11 km/h. W koszu nie odczuwamy żadnego podmuchu. Jest ciepło tak samo jak na ziemi. Przelatujemy nad starym lotniskiem Calden niedaleko Kassel. Pod nami małe samoloty zbliżają się do lądowania. Dziwne to uczucie przelatywać balonem ponad samolotem… Zwiedzamy okolice z lotu ptaka. Mamy do dyspozycji 1h 20 min. Czas bardzo szybka upływa. Pilot kontaktuje się z kierowcą:

Widzisz te wiatraki przy lesie w kierunku Immenhausen? Przed nimi postaramy się wylądować na okolicznych polach. Jedź tam i odbierz nas.

Pilot ocenia odległość, by wylądować w bezpiecznym miejscu za trakcją elektryczną i przed wiatrakami. Daje nam wskazówki, jak się zachowywać przy lądowaniu. Często się bowiem zdarza, że kosz przewraca się i ciężsi powinni stać z przodu, a lżejsi z tyłu. W naszym przypadku lądowanie przebiega idealnie „w pionie”.

Po złożeniu balonu do przyczepki czeka nas miła niespodzianka: chrzest i pasowanie na lotnika. Klękamy na rozłożonym dywanie, a pilot podpala nam włosy, gasi piwem i nadaje nowe imię szlacheckie, którym od teraz możemy się posługiwać. Jestem ochrzczona Księżniczką Przestworzy i jako szlachta nie muszę już nigdy pracować. Była to oczywiście pierwsza rzecz, jaką nazajutrz opowiedziałam swojemu szefowi:)

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)