Oktoberfest w Monachium

001 - 140616 - MünchenZ czym kojarzy się w pierwszej chwili obcokrajowcom Monachium? Oczywiście ze świętem piwa Oktoberfest. Co ciekawe impreza ta organizowana jest na koniec września, a nie w październiku, na co wskazywałaby nazwa. Oktoberfest jest już więc tuż tuż… By zaoszczędzić turystom rozczarowania, jakie sama przeżyłam w 2012, przytoczę krótką historię:

Jestem w Monachium. Razem z tłumem podążam w kierunku łąk Teresy (Theresienwiese), gdzie odbywa się cała zabawa. Im bliżej epicentrum, tym tłum gęstnieje. Stoję ściśnięta jak śledź. Chce mi się pić. Język przysycha mi do podniebienia. Niestety na przydrożnych stoiskach można kupić jedynie jedzenie i napoje bezalkoholowe. Od piwa dzieli mnie wysoki płot, bramki, ochroniarze i niewyobrażalna masa ludzi. Ustawiam się do kolejki. Napakowani ochroniarze wpuszczają ograniczoną ilość osób. Jestem przekonana, że stoję w kolejce do namiotu, w którym odbywa się zabawa. Przy głównej ulicy rozłożone są bowiem po prawej i lewej mega namioty do biesiad, tańców i hulanek. Rozpadało się. Czekam w strugach deszczu o suchym pysku prawie trzy godziny. Wreszcie wchodzę do… zewnętrznego ogródka piwnego! Nie mogę ukryć rozczarowania.

– Gdzie jest wejście do namiotu? – pytam napotkanego osiłka. Ja chcę na imprezę do środka!

– Masz rezerwację?

– Eeeee, nie mam. Przyszłam tylko na jedno piwo.

– To zamów je sobie tutaj! Do namiotu nie wejdziesz. To druga kolejka dla tych, co mają rezerwacje. Bilety trzeba kupić ROK wcześniej!

U nieprzyjemnej kelnerki ubranej w dirndl (tradycyjny strój bawarski) zamawiam litrowego browara na otarcie łez. Stoję w wodzie po kostki. Z nieba leje jak z wiadra. Główną drogą, która teraz przypomina rzekę, spływają żygowiny. Oktoberfest wychodzi mi bokiem. Nigdy więcej bez zarezerwowanego miejsca w cieplutkim namiocie! Przemoczona do majtek idę na dworzec kolejowy i pierwszym nocnym wracam do domu…

By przyćmić moje negatywne wspomnienia, jadę ponownie do Monachium. Tym razem z Fabianem. Chłoniemy atmosferę tego potężnego i przepięknego miasta, wałęsamy się ulicami centrum, zaglądamy na wystawy, spacerujemy po ogrodach angielskich. Stolica Bawarii jest urzekająca! I nie musi się wcale kojarzyć tylko z Oktoberfest.

Jeden komentarz

  1. Bartosz Zając napisał(a):

    No tak, cały świat w kolejce czeka to trochę trwać musi

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)