Na północ wzdłuż zachodniego wybrzeża

Po zwiedzaniu i długiej podróży docieramy na wpół przytomni ze zmęczenia na pole kempingowe. Chcieliśmy się zatrzymać już znacznie wcześniej, ale przydrożne zajazdy niekoniecznie stosują się do wywieszonych na drzwiach godzin otwarcia. W poprzednim „pocałowaliśmy klamkę”. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby były one położone blisko siebie, a nie – jak tutaj – oddalone o setki kilometrów.

Wcześniej w takich sytuacjach zatrzymywaliśmy się po prostu „na dziko” przy drodze, ale namiotu nie rozbijemy niestety na poboczu… Zawahaliśmy się przez moment, czy nie weźmiemy pokoju w motelu. Wokół ciemna noc, a my nie mamy zielonego pojęcia, jak rozbija się namiot… Nigdy nie byliśmy harcerzami. Cena pokoju zdecydowanie przekonała nas jednak do założenia latarek czołowych i zabrania się do roboty. Uwinęliśmy się szybciej niż przypuszczaliśmy. Chyba zmęczenie mieszające zmysły nas zdopingowało. Zadowoleni z siebie rozsiedliśmy się w „nowo wybudowanym domku”.

Z przerażeniem stwierdzamy, że kiełkująca w czasie pracy myśl staje się faktem. Przeraźliwy turkot rozsadza nam mózg. To nie maszyna, która zaraz zostanie wyłączona w czasie ciszy nocnej. To generator prądotwórczy działający bez przerwy przez 24 godziny na dobę… Jesteśmy na pustkowiu. Zajazdy/motele/pola kempingowe muszą być samowystarczalne. Ilość decybeli przypomina roboty drogowe. Fabian pomaga sobie zatyczkami do uszu, które tłumią zarówno turkot, jak i moje gderanie… Dopiero rano widzimy, w jakich warunkach wylądowaliśmy. Nasz namiot stoi pośrodku małego ogródka otoczonego barakami wołającymi o pomstę do nieba sprzedawanymi za grube pieniądze jako „pokoje motelowe”. Kuchnia pod gołym niebem składa się ze starego stołu z ławą, brudnego czajnika i biegających po ziemi karaluchów. Nie zabawiliśmy w tym miejscu zbyt długo. Czas ruszać w drogę.

9 komentarzy

  1. Kasia&Kuba napisał(a):

    Ee tam, bardzo fajne domki, a do tego jaka przestronna kuchnia 🙂 Wygląda na to, że sami tam byliście więc cały dobytek dla Was ;P a tak na poważnie to faktycznie, z tymi odległościami tam to jest ciężko jak się człowiek na coś nie załapie to do następnego punktu kawał drogi.

    Pozdrawiamy z równie ciepłej Polski

  2. Ania napisał(a):

    Natalia, ale piękne widoki. Te skałki są cudowne! Powodzenia w dalszych vojarzach. Pozdrawiam !!

  3. Ewa napisał(a):

    Narracja jak się patrzy(raczej czyta), a do tego z odpowiednią dawką humoru: )
    Tak trzymać: )
    Skojarzenie kulinarne: te dziwaczne skałki przypominają trochę sękacze, w różnej formie i kształcie.
    Pozdrawiam gorąco!
    e.k.

  4. Kaziuta napisał(a):

    Natuś trzymam za Was kciuki. Jestem na bieżąco z Waszymi przygodami. Fajnie wygladacie. Nie znudziło Ci się jeszcze? Tęsknię za Tobą.

  5. Halina napisał(a):

    No i coś się dzieje!!!!! tak trzymać!!!!Więcej takich opowieści !!!!!,Odznaka harcerska bez przygotowań zdobyta 🙂 Park przecudny 🙂 Motel…hmmmm….gdybyś nie napisała,myślałabym , że WC?????? Natalko dalej w drogę 🙂 wciągnęłaś mnie w tą podróż…dzięki .Pozdrawiam serdecznie .

  6. Halina napisał(a):

    Ale namiot jest nieuwieczniony…..to może sprawność harcerska nie zaliczona ???? 🙂

  7. Natalia napisał(a):

    Tyle komentarzy! Serdecznie za nie dziękuje, jak również wielkie dzięki za życzenia i pozdrowienia.
    Pani Ewo, dzięki za wielki komplement „narracyjny”! W Pani ustach liczy się to podwójnie:)
    Kaziutek, ja też tęsknię! Ale znudzić to nam się jeszcze nie znudziło:) Dopiero się rozgrzewamy!
    Pani Halinko, cieszę się, że opowieść wciągnęła. Czytając takie informacje mam ochotę od razu zabrać się za pisanie kolejnej cześci:) A sprawność harcerską zaliczyliśmy. Umieszczę dowód w kolejnych odcinkach:)
    Pozdrawiam wszystkich z kraju Aborygenów! Nat

  8. Gosia napisał(a):

    O Matko, Natalia, czy Kaziutek to ten Kaziutek, o którym tyle słyszałam ? 🙂 Jeżeli tak, to serdecznie pozdrawiam! :)))

    Co do opisu, no ja też się ubawiłam! Jestem też ogromnie ciekawa co też Ci ten Twój kucharz na jedzonko przygotował?! Bo normalnie pierś do przodu wystawił, uśmiech na usta wypuścił co najmniej jak byłby Królem w swoim królestwie! 🙂

    Buziaki: Goska

  9. Natalia napisał(a):

    Tak, to ten Kaziutek:) Dzięki, pozdrowienia przekażę! A jedzonko było wyśmienite!

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)