Okazyjny transport

Naszym największym „biznesem” było znalezienie środka transportu na dalszą trasę. Czasem na specjalnych stronach w Internecie pojawiają się informacje o tzw. „relokacji” (z ang. relocation). Polega to na tym, że firma wynajmująca samochód z punktu A do punktu B, musi logicznie rzecz biorąc jakoś go potem ściągnąć do bazy. Jeśli nie znajdzie klienta na odcinek powrotny, oddaje auto chętnemu za symboliczną opłatą, by ten sprowadził je do punktu wyjściowego. Takie okazje nie zdarzają się często, trzeba na nie „polować” i momentalnie rezerwować. Nie jest to popularna forma podróżowania i nawet Australijczycy często o niej nie wiedzą. Informacjami o relokacji nie warto się chwalić. Powód? Wielki luksusowy samochód kempingowy kosztuje zamiast 180 dolarów dziennie – pięć!

Kierowca otrzymuje jeszcze dodatkowo talon na paliwo o wartości 80-100 dolarów. Warunkiem jest jedynie dość szybka jazda w ciągu określonej ilości dni. W jaki sposób opłaca się to dla firmy? Klient wynajmujący auto tylko w jedną stronę płaci oprócz normalnej ceny za wynajem opłatę „jednostronną” w wysokości nawet do kilkuset dolarów, jeśli dany odcinek jest długi i/lub mało popularny. Ta kwota pokrywa koszty eksploatacji samochodu w drodze powrotnej.

Tym sposobem staliśmy się posiadaczami prawie nowego mercedesa, który mamy przetransportować z Adelajdy do Perth – 2700 km w ciągu sześciu dni. Pomijając odwiedziny u znajomych od początku wyjazdu nie mieliśmy jeszcze takiego komfortu. Po raz pierwszy w życiu widzę tak perfekcyjnie przerobiony samochód na dom! Zresztą, bardzo często podczas tej podróży widzę coś „po raz pierwszy” i pewnie bez niej wielu rzeczy nigdy bym nie doświadczyła. W porównaniu do poprzedników, nasz nowy nabytek jest olbrzymi. Ma łazienkę z prysznicem i toaletą, w pełni wyposażoną kuchnię z lodówką, zlewozmywakiem i kuchenką z pochłaniaczem pary. W meblach kuchennych równiutko poukładane są garnki, pełna zastawa, na półce stoi mikrofalówka, czajnik i toster. W szufladach leżą odprasowane ściereczki, sztućce, miski i miseczki i inne akcesoria… Do wyboru, do koloru! W tylnej części auta znajduje się salon z telewizorem, wygodnymi siedzeniami i stołem, które nocną porą przeistaczają się w wielkie królewskie łoże. W skrzyniach czyściutkie ręczniki i pachnąca pościel. Z zewnątrz można wysunąć grilla, zainstalować markizę od słońca i na specjalnych prowadnicach przymocować do karoserii stół. Jestem zafascynowana! Wcześniej nie potrafiłam sobie czegoś takiego nawet wyobrazić. Dotychczas znałam kemping od strony bólu pleców, ścisku i brudu… A tutaj taka odmiana! I jak miło się prowadzi takiego olbrzyma!

Uczymy się obsługi naszego giganta. Tu nacisnąć, tam odkręcić, tu wpuścić, tam wypuścić… By nie brnąć po omacku, otrzymaliśmy od firmy nagranie z filmem instruktażowym.

3 komentarze

  1. Kasia&Kuba napisał(a):

    Normalnie jak gwiazdy rocka lub filmu. Grunt to znalezienie prawdziwej okazji. Jeśli się Wam nie spieszy to możecie na maksa wykorzystać limit czasowy na dotarcie do celu 😉
    Powodzenia dalej

  2. Halina napisał(a):

    Macie nagrodę za te wcześniejsze niedogodności -Szerokiej drogi!Wyglądacie bosko!!!!

  3. Natalia napisał(a):

    Bardzo dziękujemy!

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)