Przylot do Kolumbii

W sali wylotów w Miami z megafonów płynie potok słów dotyczących odlotu do Bogoty. Niestety nie po angielsku, a po hiszpańsku! To przedsmak tego, co czeka nas w Ameryce Południowej. Rozglądam się po pasażerach. Z trudem dostrzegam tylko trzy białe twarze…

Wylądowaliśmy. Rozglądam się dookoła. Międzynarodowe lotnisko w Bogocie jest piękne, duże i nowoczesne. Nie wierzę własnym oczom! To ma być ten „trzeci świat”? Odprawa paszportowa trwała dosłownie kilka minut w przemiłej atmosferze.

– Witamy w Kolumbii! Przyjechaliście na wakacje? To wspaniale! Życzymy udanego pobytu!

Oblewa mnie fala przyjemnego ciepła. W miejsce strachu, który paraliżował mnie od tygodnia, powoli pojawia się ulga…

Chcemy złapać bezpieczną taksówkę do miasta. Nie wiemy, gdzie? Pytam o pomoc policjanta. Ten nie zna angielskiego. Pytam drugiej, trzeciej, dziesiątej osoby z obsługi lotniska. Trafiam na podobną przeczącą odpowiedź. Skoro już na międzynarodowym lotnisku, nikt nie mówi po angielsku, to co będzie dalej? Moja znajomość hiszpańskiego ogranicza się do jednego słowa buenos dias (dzień dobry). Będziemy więc przebywać przez siedem miesięcy w krajach, których języka w ogóle nie znamy, a z tubylców tylko jednostki posługują się angielskim. Ktoś by powiedział, że to odwaga. Inny, że głupota. Pewnie jeden i drugi ma rację. Po kilkunastu nieudanych próbach trafiam wreszcie na człowieka, który udzielił mi informacji, gdzie znajduje się postój autoryzowanych taksówek. (W Kolumbii nie powinno się łapać przypadkowej taksówki na ulicy ze względu na bezpieczeństwo). Zaczynamy więc naszą Wielką Przygodę w Kolumbii!

3 komentarze

  1. Endru napisał(a):

    Powodzenia !
    Hiszpański, portugalski opanowały Amerykę Południową im dalej tym gorzej z angielskim.
    Będą Was jeszcze ręce bolały od gadania….

  2. Ewa napisał(a):

    A kto zachwycał się w poczciwej Europie( polęcę geograficznie i artystycznie) Gaudim i Dalim? O Borgesie nie wspomnę. Jemu jednak do Kolumbii najbliżej.Ten tylko po angielsku.
    Dasz radę. Przecież wiesz. W końcu… zobaczysz (już widzisz) ojczyznę G.Marqueza. Ciekawe, co mówi o nim jego świat?
    Pozdrawiam gorąco.

    PS.Świetne zdjęcie ulicy handlowej.

  3. Natalia napisał(a):

    W Bogocie znajduje się centrum kultury Marqueza i mnóstwo jego książek do kupienia:)
    Pozdr. Nat

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)