Świat dzikich zwierząt

Miało być tak zwyczajnie. Niedzielny spacer po lesie. Już na parkingu okazało się jednak, że ten dzień zapamiętamy do końca życia. Powitały nas bowiem spacerujące na wolności … misie koala! Człap, człap, przyczłapał jeden i nieomalże położył mi się na buty. Inny zasnął nieopodal na drzewie na wysokości wyciągnięcia ręki. Dał się nawet pogłaskać. Żeby była pełna jasność: to nie zoo, ani inny zamknięty park zwierząt. Jesteśmy w rezerwacie przyrody Tower Hill, który to skusił nas raczej wędrówką po kraterze wygasłego wulkanu, niż obietnicą zobaczenia dzikich zwierząt.

Wieczorem dojechaliśmy do malutkiego miasteczka Dunkeld, gdzie zatrzymaliśmy się na nocleg. Znów zastanowiły nas odchody na polu kempingowym, ale nie obiecywaliśmy sobie żadnych cudów. Odebrało mi mowę dopiero w nocy, gdy w ciemnościach potknęłam się o wielkiego kangura! On nawet nie przerwał sobie przeżuwania trawy. Ja znieruchomiałam. Kangury z tak bliskiej odległości są hipnotyzujące. Podobnie jak koale. Nie mogłam oderwać wzroku od tego pięknego zwierzęcia, a raczej zwierząt, ponieważ otaczało mnie całe ich stado.

Ruszyliśmy w kierunku Parku Narodowego Grampians. Wędrówki – owszem były. Dużo ważniejsze są jednak nasze kolejne doświadczenia z dzikimi (często tylko z nazwy) zwierzętami. Główne miasteczko Halls Gap opanowały emu i kangury. Po zmroku można spotkać je wszędzie: na ulicy, boisku szkolnym lub … we własnym ogrodzie. Nad głowami przelatują hordy białych papug kakadu i kolorowych lorys górskich. Żeby tego było mało, papugi dają się karmić „z ręki”. Przysiadają na ramieniu, na głowie, olbrzymia kakadu wylądowała mi na skraju komputera i dźwięcznie skrzeczała podczas rozmowy przez skypa. Podczas wędrówki na najwyższy szczyt w parku, udało nam się poobserwować kolczatkę, która prując nosem ziemię przemaszerowała kilkanaście centymetrów od naszych stóp.

Jeśli chodzi o egzotykę zwierząt i możliwość ich obserwacji w warunkach naturalnych, Australia to zdecydowanie mój faworyt wśród państw dotychczas odwiedzonych. Z bólem serca nawet Azja musi ustąpić miejsca „Down under”.

Filmy:

Pod papugami…

Kolczatka

Głodny koala

Jem z ręki

 

3 komentarze

  1. Kasia&Kuba napisał(a):

    Fajnie, miał być żyrafy ale misie koala oraz kangury to też extra opcja do zobaczenia na żywo i to z takiego bliska w naturalnym środowisku. Kurczę aż chce człowiek wstać od biurka i pędzić na lotnisko aby do Was dołączyć 🙂

    Pozdrawiamy, z nadal zimowej Polski

    K&K

  2. Natalia napisał(a):

    A my zawsze serdecznie Was zapraszamy! Do zobaczenia!

  3. Halina napisał(a):

    Moc wrażeń …..jakie te zwierzaki ufne!!!!! Piękny ten świat ! Nawet udało mi się ściągnąć filmiki!!!!Nie wiem jak ? ? ? ? ? 🙂 🙂 🙂 SUPER !

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)