U kolumbijskiej rodziny

Nie chcemy mieszkać w hotelu. Przez internet znaleźliśmy rodzinę w Bogocie, u której zatrzymamy się na dwa i pół tygodnia, i będziemy dzielić typowo kolumbijski tryb życia. Z lotniska docieramy taksówką pod wskazany adres. Rozpoznajemy dom ze zdjęcia. Otwiera nam starsza dama Senora Claudia.

Ciepła i serdeczna osoba. Wita nas przysmakami kolumbijskimi. Na przystawkę dostajemy gęsty koktajl owocowy na bazie papai, a na danie główne Ajiaco, zupę z kurczakiem, ziemniakami i mango z dodatkiem rozpuszczonego masła i włożonej do talerza kolby kukurydzy. Pycha! Mimo, iż jak wspomniałam znam po hiszpańsku tylko buenos dias, a nasza gospodyni po angielsku tylko hello, „rozmawiamy” kilka godzin. Rozmówczyni nie daje nam taryfy ulgowej. Nie umiem się jeszcze przedstawić, a przy kolacji musimy już tłumaczyć ze słownikiem kolumbijsko-wenezuelskie stosunki rządowe. Do wieczora potrafimy sklecić wyrażenia: „ja jeść”, „ja pić”, „ja łazienka” i „ja spać”.

Senora Claudia to 65-letnia wdowa, która oferując lokum uczniom pobliskiej szkoły językowej (do której też się zapisaliśmy) znalazła sposób na syndrom „opuszczonego gniazda”. Mieszka w bogatej północnej części miasta z pomocą domową, co w wyższych sferach w Ameryce Południowej jest popularne, dwoma kotami, psem i czterema papugami. Nie wynajmuje pokoi dla pieniędzy, tylko dla rozrywki. Zarówno domostwo Senory, jak i okolica bardzo odbiega od terminu „bieda”. U sąsiadów z jednej strony stoi na podwórku porsche Cayenne, a z drugiej nowiutki mercedes. Dom Claudii mnie zachwyca. Jest jakby z bajki: malutkie przytulne pokoiki, tajemne przejścia, kręcone schodki i małe różnej wielkości okienka. Każdy pokój znajduje się na innym poziomie i ma skośny dach o innym nachyleniu. Oprócz tego do domu przynależy malutki ogródek i wewnętrzne patio. Czuję się jak w krainie czarów. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tak urządzonego domu!

6 komentarzy

  1. Ewa napisał(a):

    Hejo Natuś. Domeczek jak z bajki. Spokojnie odnalazłabym się w tych klimatach. Kominek przypomina formy Gaudiego, a kolorystyka ….. nasze mieszkanie, hi hi

  2. Ewa napisał(a):

    Ładnie, Wnętrza jak z XXIX w. Różnorodność może pobudzić każdego melancholika.
    Owocnych rozmów…
    Gorące pozdrowienia!

  3. Jarosław napisał(a):

    Ale numer:-) Myślałem, że bywacie w jakiejś rozklekotanej hacie – ot ci niespodzianka!
    Życie potrafi zaskakiwać, pewnie ciężko będzie się rozstać z takimi bajkowymi pokojami.
    Powodzenia i wytrwałości z hiszpańskim!

  4. Endru napisał(a):

    Jestem pod wrażeniem.
    Cudowne klimaty w tym domku.
    Tayrona Park jest w Twoim programie? – byłem tam, było extra.
    Pozdrawiam

  5. Natalia napisał(a):

    Niestety tego parku nie mamy w planie:( Może innym razem;)

  6. Halina napisał(a):

    Domek …….bajka ! Jak z krainy lalek 🙂 ale nastraja…..i ogródeczek ….przebywając w takim domku ..chyba się subtelnieje….:)

Zostaw komentarz

Search

O mnie

Natalia Brożko - autorka książek:

„W 16 miesięcy dookoła świata. Ameryka Łacińska”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

„W 16 miesięcy dookoła świata. Azja, Australia i Oceania oraz Ameryka Północna”, Burda NG Polska z logo National Geographic.

"Azja moimi oczyma. Wspomnienia z podróży”, Warszawska Firma Wydawnicza.


Urodziłam się w Głuchołazach, malutkiej miejscowości na południu Polski. Na studia wyjechałam do Berlina, gdzie skończyłam historię i społeczeństwo Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta. Już w dzieciństwie zakochałam się w podróżach tych bliskich, a potem i tych dalekich.

"ŚWIAT JEST WIELKĄ KSIĘGĄ. KTO NIE PODRÓŻUJE, CZYTA JEDNĄ STRONĘ". (Św. Augustyn)